środa, 2 listopada 2016

Deszczowo...

Od rana kropelki deszczu uderzają w moją szybę; woda spływa powoli, malując delikatne, ulotne wzory. Od czasu do czasu zza chmur wyjrzy parę zbłąkanych promieni słońca, które jakby chciały krzyczeć i piszczeć o tym, jaki świat jest piękny!

Wybrałam się dzisiaj z rana na spacer, jednak zimne powietrze przegoniło mnie tylko tam i z powrotem, szybko uciekłam do domu. Obserwuję, jak deszcz pada przez okno. Uwielbiam deszcz, szczególnie jak tańczy ze światłem... jakoś mimowolnie pogoda poprawia mi humor na lepsze. Wszystko jest takie śliczne... chciałabym jeszcze raz wyjść na dwór. Może tym razem wiatr mnie tak nie wygoni spod drzew...


Ucieszyłam się bardzo, bo dostałam dziś paczkę - ot, kolejne numery mojej kolorowankowej serii od Hachette. Uwielbiam tradycyjną pocztę, uwielbiam dobierać się do kopert, paczek, a potem wygrzebywać ich słodką zawartość drżącymi łapkami. Kiedyś pisywałam dużo korespondencji z różnymi artystami zza granicy, także Prawnik mnie zasypywał stertami listów - każdy, nawet najmniejszy liścik wywoływał u mnie falę radości. 

Doszło do tego, że miałam tyle pamiątek, iż nie mieściły się już w pudełku po czekoladkach - więc kupiłam ozdobne pudło w różowe kwiaty, stempelki, ogólnie urocze pastele - i teraz wszystkie moje malutkie skarby trzymam właśnie tam. 

Dwa inne kartony to są same pocztówki - z najróżniejszych zakątków Polski i świata... Chciałabym je kiedyś wszystkie zobaczyć na żywo - stanąć gdzieś na krańcu świata w deszczu i tańczyć... Oddychać głęboko i czuć spokój...

Dziś jak zawsze czuję chaos w głowie, ale pisk moich nieuporządkowanych myśli jest jakby cichszy, bardziej oddalony - generalnie czuję się senna i głowa mnie boli dziwnie. Tak inaczej. Dobrze, że niedługo mam wizytę u neurologa - co nie zmienia faktu, że dzisiejszy dzień jest na swój sposób piękny.

Już dawno tego nie czułam... Oby to nie uciekło... żeby zostało ze mną jak najdłużej...