wtorek, 24 maja 2016

***

Nie mam pojęcia co ja tutaj robię. Teoretycznie powinnam teraz siedzieć nad książkami i powtarzać materiał na jutrzejszy egzamin, ale jakoś tak... zupełnie nie mam ochoty...

Postanowiłam po prostu spisać to, jak się czuję... aczkolwiek nie jestem pewna czy mam jakiekolwiek uczucia... chyba... nie wiem....

Na pewno wiem, że jest mi smutno. Od rana towarzyszył mi smutek, przykrywał mi kurzem wszystko, co mnie spotkało dzisiejszego dnia. Trochę pobolewa mnie głowa, ale nie wiem, czy to od stresu przed jutrem, czy ze zmęczenia....

Odczuwam też gniew... gniew wobec siebie, gniew skierowany na mnie - no bo jakże mogę tak bardzo się smucić, skoro jest tyle kolorowych rzeczy wokół? Jak mogę odczuwać negatywne emocje, skoro inni mają o niebo gorzej ode mnie...?


Może... Może Raevas miał rację... że uwielbiam smutki i uwielbiam wyszukiwać sobie spraw do zmartwień... i mam wrażenie, iż Filozof również tak uważa... Czasami wydaje mi się, że moje smuty, smutki i smuteczki po prostu najzwyczajniej w świecie go wkurwiają.

Jestem o-kro-pna...

Chce mi się płakać. Chcę umrzeć.

Zupełnie nie mam pojęcia co ze sobą zrobić...