piątek, 13 maja 2016

Okruszki przyjemności.

Dzisiaj wstałam w całkiem nawet dobrym humorze, co było dla mnie lekkim zaskoczeniem po prawie całym tygodniu w duchu skrajnie depresyjnym. Obudziłam się bardzo wcześnie - koło 7 - jednak potem położyłam się z powrotem do łóżka, pozwalając sobie na drobny relaks przed rozpoczęciem dnia. 

Na śniadanie schrupałam kawałek sernika, a potem stałam się tak bardzo senna, że zwinęłam się wśród pościeli w kłębek i zamknęłam oczy.
Nie mam pojęcia o czym myślałam - myśli przychodziły, odchodziły leniwie, przynosiły mi drobne radości i ukojenie... szczerze mówiąc, nie chciało mi się potem w ogóle wstawać... na swój sposób czułam się cudownie. Trwałam w zawieszeniu gdzieś tam, hen, daleko, poza wszystkim... gdzieś, gdzie nie musiałam się bać... chciałabym zostać tam na zawsze...


W końcu wyciągnęłam się. O dziwo, nawet mięśnie bolały mnie o wiele mniej niż wczoraj. O dziwo, od razu po przebudzeniu nie bałam się. Uśmiechnęłam się lekko do siebie - ponoć to pomaga... z trudem, ale się uśmiechnęłam. Spojrzałam na siebie w lustrze - muszę zacząć siebie zauważać!

Miałam brudne, poplątane włosy, suchą skórę i zmęczone spojrzenie; nie brałam kąpieli od tygodnia. Wokół mnie panoszył się bałagan, a moja mała Chrupka siedziała w klatce bez wody. Postanowiłam, że dziś zrobię sobie "luźniejszy dzień", a jednocześnie zrobię coś miłego dla siebie i swojego otoczenia.

Plan nie był zbyt łatwy do wykonania - męczyło mnie zmęczenie, senności oraz drobne bóle głowy - jednak udało mi się dzisiaj zachować drobny płomyczek radości.

Zaopiekowałam się Chrupką, wyczyściłam jej klatkę i zabrałam do weterynarza - jest już z nią o wiele lepiej niż kiedy ją przygarnęłam. Łapka dobrze się zrasta - ale niestety Chrupka jest osłabiona i brakuje jej niektórych składników mineralnych oraz witamin - muszę jeszcze bardziej się zaopiekować tym maleństwem. Kupiłam jej witaminy z apteki, będę ją trochę podkarmiać zgodnie z zaleceniami lekarza. Za tydzień znów do kontroli. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze by ona wyzdrowiała; chociaż ona...!

Zrobiłam porządki, pobrzękałam trochę na fortepianie, poszłam z moją mamą na pyszne lody... To chyba był dobry dzień.

Oddycham teraz głęboko. Sięgam po parujący kubeczek herbaty i rozkoszuję się jej smakiem. Ot, kupiłam dziś taki mały drobiazg tylko i wyłącznie dla mnie - elegancki, różowy kubek w paski, ozdobiony rysunkiem trzech różnokolorowych babeczek. Coś niesamowicie słodkiego oraz uroczego. Herbata smakuje mi w nim świetnie, a czekolada... och, będzie chyba jeszcze bardziej wyśmienicie mi ona smakować w czymś tak ślicznym! Poza tym nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła Chrupkę wsadzić do tego kubka i zrobić jej kilka zdjęć - na pewno będą one rozkoszne!

Zaraz pójdę do łazienki, przygotuję dla siebie kąpiel z solą i masą bąbelków. Nałożę maseczkę, zrobię manicure, nakręcę włosy. Założę jutro sukienkę. Może zaproszę do siebie Filozofa.

Uśmiechnę się do siebie.