środa, 3 sierpnia 2016

Czas mija...

Czas mija... Po prostu mija... Przepływa mi wolno i leniwie przez palce... Nie przynosi mi nic nowego... Dni po prostu są, bo są... Nikt na nie nie czeka, nikt nie próbuje ich łapać...

Czasem czuję się lepiej, czasem gorzej... Pobyt nad jeziorem po prostu mi mija. Czasem nie chce mi się żyć, a czasem mam naprawdę dobry humor.

Sama nie wiem kim już jestem. Chcę mi się płakać, ale łzy nie potrafią mi się cisnąć do oczu.


Dużo czasu spędzam na rysowaniu. Rysuję cokolwiek, co akurat mi wpadnie do głowy; udało mi się w sumie już skończyć z 4 rysunki. Staram się o nich myśleć pozytywnie, bez smutku... Drugie dużo czasu spędzam w łóżku - albo śpię, albo po prostu leżę z zamkniętymi oczami... Mało spaceruję, ale wieczorami przesiaduję na podwórku wśród traw. Nie miałam okazji jeszcze popływać w jeziorze.

Ciągle jest zimno, są też przelotne deszcze.

Cały świat wydaje mi się szarobury. Może czasem tylko tęcza się pojawi na chwilę...

Tęsknię za Filozofem. Bardzo. Ale mam wrażenie, że on mnie już w ogóle nie rozumie... Chciałabym się do niego przytulić po prostu. Żałuję, że go tutaj nie ma ze mną obok...

Pisuję też w wolnym czasie trochę na forum i odpisuję ludziom na wiadomości, jednak mi to w ogóle nie pomaga z samotnością...

Muszę coś w końcu ze sobą zrobić...